Styczeń 20 2019 06:29:55
Nawigacja
· Strona Główna
· Informacje o Szkole
· Historia Szkoły
· Kalendarz 2018/2019
· Patron Szkoły
· Dokumenty szkolne
· Dziennik elektroniczny
· COMENIUS 2013/2014
· Gimnazjum
· --------------------------
· Artykuły
· Linki
· Galeria
· --------------------------
· Szukaj
· --------------------------
· Samorząd szkolny
· SU "MALINKA"
· Klub Kraj-Turyst
· SKO
· Rekrutacja SP 2018/2019
· SK PCK
· Czujnik jakości powietrza
· Wolontariat
· Erasmus Plus
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 1,394
· Najnowszy użytkownik: ezovek
Zielone lekcje w Łebie

Ósmy dzień

Neptun jednak wysłuchał naszych próśb i od wczesnego ranka w piątek świeciło słońce. Dlatego też szybo uwijaliśmy się z codziennymi (przykrymi dla nas) obowiązkami, jak np.: sprzątanie pokoi, by zdążyć na poranny rejs statkiem pirackim po morzu. Nie było wiatru, więc nie było tez fal. Niektórzy z nas byli tym faktem zasmuceni, bo marzyły im się prawdziwe pirackie przygody. Jednak większość z nas odetchnęła z ulgą, szczególnie dzieci mające chorobę lokomocyjną. Na statku pan kapitan zaproponował nam sesję zdjęciową ze sterem w ręku, z czego skorzystaliśmy z wielką radością. Szkoda tylko, że tak krótko można było potrzymać ster…Gdy statek wypłynął z portu na otwarte morze, mogliśmy podziwiać pękną panoramę naszego wybrzeża. Na zakończenie pirackiej przygody otrzymaliśmy stemple, jak tatuaże, oraz certyfikaty żeglarskie. Po zejściu na ląd opanowaliśmy kramy z pamiątkamiJ Gdy już udało się nas odciągnąć od muszelek, breloczków, wisiorków i glutów, poszliśmy nabrzeżem portowym na plażę, gdzie jak zwykle kopaliśmy doły, dołki i dołeczki w poszukiwaniu wody. Po obiedzie wróciliśmy nad morze. Tym razem byliśmy już zaopatrzeni w łopaty, które kupiliśmy przy wejściu na plażę targując się w nadziei na obniżkę ceny. Zabraliśmy też ze sobą piłki i inne sprzęty do zabawy. Panie zabrały cały worek pokrojonych owoców, których nie chcemy zjadać po obiedzie, za to na plaży bijemy się o każdy kęs. Chłopcy od razu rzucili się do gdy w piłkę nożną, dziewczyny rzucały latającym talerzem, grały w badmintona. Bawiliśmy się kolorową chustą i jak zawsze przekopywaliśmy plażę. W drodze na kolację przeszliśmy obok pałacyku, który jest symbolem Łeby. Wieczorem nie chcieliśmy już nigdzie wychodzić i zostaliśmy na placu zabaw obok budynku. Po dniach pełnych wrażeń, emocji i przedeptanych kilometrów zwykle padamy jak kawki i nie trzeba nas długo usypiać. Są jednak wyjątki…Zakochani chłopcy cichaczem próbują się przekraść do pokoju swoich dziewczyn, aby życzyć im słodkich snów. Panie mówią wtedy coś o hormonach, ale my nie wiemy, o co chodzi. Zobacz zdjęcia.

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
5,189,098 unikalne wizyty