Styczeń 20 2019 07:45:10
Nawigacja
· Strona Główna
· Informacje o Szkole
· Historia Szkoły
· Kalendarz 2018/2019
· Patron Szkoły
· Dokumenty szkolne
· Dziennik elektroniczny
· COMENIUS 2013/2014
· Gimnazjum
· --------------------------
· Artykuły
· Linki
· Galeria
· --------------------------
· Szukaj
· --------------------------
· Samorząd szkolny
· SU "MALINKA"
· Klub Kraj-Turyst
· SKO
· Rekrutacja SP 2018/2019
· SK PCK
· Czujnik jakości powietrza
· Wolontariat
· Erasmus Plus
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 1,394
· Najnowszy użytkownik: ezovek
Zielone lekcje 2014

Piaty dzień - wtorek

Zazdrościli nam Przyszowianie pięknej pogody i laby w ciągu roku, to też zaczęło i u nas padać. Wtorkowy ranek nie należał do najprzyjemniejszych: chłodno, pochmurno i deszczowo. Aż strach wstawać z łóżek, a tu jeszcze kontrola czystości na dodatek, brrrr! Żeby dopełnić tragizmu naszej sytuacji panie poinformowały nas z uśmiechem na twarzy, że po śniadaniu będą lekcje!!!!!! Przecież to miały być zielone lekcje, a nie robocze lekcje! Cichy szum niezadowolenia snuł się po korytarzu, ale jak mus, to mus. Później zrobiło się trochę milej, bo poszliśmy na basen. Przed obiadem jeszcze przypomnienie dodawania w zakresie 100, by po obiedzie w pierwszej wolnej chwili bez deszczu wyszyć w miasto - zaopatrzeni w peleryny i…kaskę. Nie wiedzieliśmy, że to pochmurne popołudnie wcale nie będzie takie smutne, na jakie się zapowiadało. Najpierw odwiedziliśmy muzeum iluzji, gdzie oszukiwaliśmy nasze mózgi. Stanęliśmy oko w oko z Albertem Einsteinem, który wodził za nami wzrokiem, oglądaliśmy obrazy w 3D, robiliśmy doświadczenia z prądem. Super zabawa!!! W jarzyniaku tuż obok zaopatrzyliśmy się w morele, które stały się hitem, a kilka dziewczyn na czele z panią Asią zajadało się kiszoną kapustą. Pani Wiesia truchlała na myśl o konsekwencjach… Chwilę później jedliśmy już gofry z różnymi dodatkami. Tu znowu sukces- kilku kolegów odważyło się na desperacki krok i skosztowało tej pyszności pierwszy raz w życiu. Sądząc po tym jak zajadali, nie żałowali swojej decyzji. Jeżeli myślicie, że to koniec ciekawostek z Łeby, to jesteście w błędzie, bo tego popołudnia zajrzeliśmy jeszcze do labiryntu luster. Słowo „zajrzeliśmy” nie do końca jest właściwe, ponieważ przekraczając wejście ogarnęła nas prawie całkowita ciemność i tylko zetknięcie czoła z lustrzaną ścianą mówiło nam o tym, że nie tędy droga. Żeby wejść, musieliśmy się podzielić na trzy grupy. Ci z nas, którzy czekali na zewnątrz, słyszeli przez głośniki okrzyki strachu, chichoty i odgłosy kontaktu z lustrami. Po kolacji bawiliśmy się na dyskotece wspólnie z kolegami z Knurowa i Zabrza. Nasze dziewczyny umalowane i wystrojone w eleganckie ciuszki nie miały sobie równych, były bezkonkurencyjne. Natomiast chłopcy dali czadu na parkiecie. Najdłużej i najwytrwalej tańczył Tomek i Kuba. Na zakończenie dyskoteki otrzymaliśmy brawa od pań z zaprzyjaźnionej szkoły. To był super dzień i takim mógł pozostać, gdyby nie to, że panie bezwzględnie kazały nam się wykąpać, a przecież byliśmy tacy zmęczeni.

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
5,189,205 unikalne wizyty