Styczeń 20 2019 06:29:28
Nawigacja
· Strona Główna
· Informacje o Szkole
· Historia Szkoły
· Kalendarz 2018/2019
· Patron Szkoły
· Dokumenty szkolne
· Dziennik elektroniczny
· COMENIUS 2013/2014
· Gimnazjum
· --------------------------
· Artykuły
· Linki
· Galeria
· --------------------------
· Szukaj
· --------------------------
· Samorząd szkolny
· SU "MALINKA"
· Klub Kraj-Turyst
· SKO
· Rekrutacja SP 2018/2019
· SK PCK
· Czujnik jakości powietrza
· Wolontariat
· Erasmus Plus
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 1,394
· Najnowszy użytkownik: ezovek
Zielone lekcje 2014

Dzień czwarty

Kolejny piękny, słoneczny, choć chłodny ranek. Śpimy do oporu, do pobudki, to chyba efekt długodystansowych spacerów i wieczornych spotkań towarzyskich. Niektórzy z nas (głównie chłopaki z III b) nie mogą spać z powodu tęsknoty i to nie za mamusią, tatusiem, czy pieskiem, ale za koleżankami z pokoju obok, które widzą nawet wtedy, gdy zamkną oczy. I jak tu nie być rano niewyspanym…? O 9:00 podjechała pod nasz ośrodek turystyczna kolejka i razem z kolegami z Knurowa pojechaliśmy do Rąbki, skąd statkiem popłynęliśmy na ruchome wydmy. Kolejna lekcja przyrody w naturalnym środowisku. Znaleźliśmy się na terenie Słowińskiego Parku Narodowego, poznaliśmy jego historię i losy Słowińców, którzy kiedyś zamieszkiwali te ziemie. Podziwialiśmy piękno naturalnej, nieskażonej przyrody i korzystaliśmy z jednorazowej atrakcji, jaką była zabawa na stoku wydmy Łąckiej. Panie mówiły nam w szkole o ruchomych wydmach, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego, co nas tu czekało – największa piaskownica, jaką można było sobie wyobrazić. Nie da się słowami opisać zabawy, jaką mieliśmy skacząc, turlając się, biegając, czołgając się i wdrapując ostatkiem sił na wydmie. Nie było miejsca, gdzie nie czulibyśmy piasku: w ustach, w nosie, w uszach , we włosach i …(lepiej nie mówić. Szkoda, że gdy przyjedziemy tu jeszcze kiedyś, zastaniemy zupełnie inny widok – wydmy z roku na rok coraz głębiej wdzierają się w ląd. W drodze powrotnej zwiedziliśmy wyrzutnię rakiet, gdzie chłopcy zamienili się w „czterech pancernych”- brakowało im tylko psa. Po powrocie do domu i szybkim obiedzie skorzystaliśmy z basenu, na którym pan ratownik zrobił nam zawody w pływaniu i nurkowaniu. Pod prysznicami pozostały po nas spore ilości przywiezionego z wydm piasku. Dziewczyny, kiedy już wysuszyły włosy, skorzystały z usług salonu fryzjerskiego – nasze panie potrafią wszystko

Po kolacji krótki spacer do sklepu po napoje. Zachęceni przez panie, zaczęliśmy kupować sobie morele, po kilka sztuk. O dziwo, to smaczne owoce. Czy nam się to podoba, czy nie, musimy tu kosztować różnych smaków. Sukcesem dzisiejszego dnia były słowa jednej z naszych dziewczyn: „ Po raz pierwszy w życiu jestem głodna”- wypowiedziane z uśmiechem, zdziwieniem i zadowoleniem. Zobacz zdjęcia.

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
5,189,090 unikalne wizyty