Kwiecień 23 2019 17:21:36
Nawigacja
· Strona Główna
· Informacje o Szkole
· Historia Szkoły
· Kalendarz 2018/2019
· Patron Szkoły
· Dokumenty szkolne
· Dziennik elektroniczny
· COMENIUS 2013/2014
· Gimnazjum
· --------------------------
· Artykuły
· Linki
· Galeria
· --------------------------
· Szukaj
· --------------------------
· Samorząd szkolny
· SU "MALINKA"
· Klub Kraj-Turyst
· SKO
· Rekrutacja SP 2018/2019
· SK PCK
· Czujnik jakości powietrza
· Wolontariat
· Erasmus Plus
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 1,394
· Najnowszy użytkownik: ezovek
Zielone lekcje 2013

DZIEŃ TRZYNASTY

Mimo, że już się pożegnałam, dwutygodniowy rytuał nie pozwala mi wyjść z roli, więc w ostatniej chwili przed snem skrobię OSTATNIĄ notatkę. Nie udało nam się, jak wcześniej planowaliśmy, pojechać do Sarbska. Już w nocy zaczął padać ulewny deszcz i znacznie obniżyła się temperatura. Wykorzystując aurę, oraz broniąc się przed nudą dzieci, pani Iwona zagoniła nas ostatni raz w tym roku do książek. Znaleźliśmy też czas przed obiadem, żeby odwiedzić niezwykły dom, w którym wszystko staje do góry nogami. Zaraz po wejściu nasze błędniki zaczęły szwankować i z trudem poruszaliśmy się po pokojach. Wyobrażacie sobie toaletę na suficie? A jednak tam była. Przed domkiem stały stoły do cymbergaja, po raz pierwszy i zarazem ostatni na zielonych lekcjach rozegraliśmy kilka rundek. Po obiedzie zaczęliśmy pakować nasze rzeczy. Chcieliśmy je wrzucić tak po prostu do toreb, ale musieliśmy układać. Dzisiaj też rozegraliśmy na basenie zawody pływackie, a zwycięzcy otrzymali dyplomy. Po kolacji, mimo mżawki postanowiliśmy pożegnać się z morzem. Neptun okazał nam dziś swoje groźne oblicze. Morze było wzburzone, pokryte grzywiastymi falami i już nie tak przyjazne, jak dotychczas. Widać wykorzystaliśmy limit na pogodę. Trzeba wracać. Po drodze zatrzymaliśmy się jak zwykle przed stoiskiem z lodami, ale dzisiaj mogliśmy kupić tylko rurki z kremem lub gofry. Jednak nie wszyscy jesteśmy amatorami słodkości. Dwie nasze koleżanki zapragnęły…wędzonej rybki i pani zaprowadziła je do sprawdzonego stoiska. Wróciły do budynku z soczystymi makrelami, które spałaszowały z wielkim apetytem. Jesteśmy już spakowani, mamy przygotowane ubrania na jutrzejszą podróż, tylko jakoś nie chce nam się spać. Chcemy mieć zieloną noc, a panie mówią, że ona nie jest zielona, tylko ostatnia. I co tu zrobić. Zobacz zdjęcia.

Na tym (teraz już ostatecznie) kończę. Do zobaczenia w Przyszowicach!!!

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
5,195,245 unikalne wizyty