Kwiecień 19 2019 20:09:51
Nawigacja
· Strona Główna
· Informacje o Szkole
· Historia Szkoły
· Kalendarz 2018/2019
· Patron Szkoły
· Dokumenty szkolne
· Dziennik elektroniczny
· COMENIUS 2013/2014
· Gimnazjum
· --------------------------
· Artykuły
· Linki
· Galeria
· --------------------------
· Szukaj
· --------------------------
· Samorząd szkolny
· SU "MALINKA"
· Klub Kraj-Turyst
· SKO
· Rekrutacja SP 2018/2019
· SK PCK
· Czujnik jakości powietrza
· Wolontariat
· Erasmus Plus
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 1,394
· Najnowszy użytkownik: ezovek
ZIELONE LEKCJE 2013

DZIEŃ DZIESIĄTY

Wychodząc dziś rano z kościoła spotkaliśmy kolegów z Gierałtowic, którzy również spędzają zielone lekcje w Łebie. To dowód na to, że „góra z górą się nie zejdzie, a…..”. Nie chcieliśmy już nigdzie wychodzić, było ciepło i parno. Poza tym wiedzieliśmy, że po obiedzie czeka nas spacer do stadniny koni w Nowęcinie. Jednak część z nas chciała dokonać ostatnich zakupów pamiątek, dlatego podzieliliśmy się na dwie grupy. My kupujemy do domu pamiątki, a nasze panie zamawiają do domu ryby. Co to za pamiątka, skoro nie można jej długo trzymać, bo od razu trzeba zjeść? Po obiedzie została zarządzona godzinna cisza, nie protestowaliśmy. Dokładnie o 15:00 wyruszyliśmy razem z kolegami z Piekar do pobliskiego Nowęcina. Panie uczą nas chodzić w rytm: raz, dwa, trzy, cztery, lewa, lewa. Faktycznie, idzie się szybciej i mniej się męczymy. W Nowęcinie czekał nas wóz zaprzężony w dwa piękne konie. Podzieleni na grupy pojechaliśmy na przejażdżkę po najbliższej okolicy. Nieźle nas wytrzęsło !!! W stajni mieliśmy możliwość zobaczyć piękne konie wraz z tegorocznym przychówkiem. Po powrocie czekało na nas rozpalone ognisko i pyszne kiełbaski. Po posiłku chłopcy znowu zagrali mecz z Piekarami, niestety nie udało im się odegrać za poniesioną ostatnio porażkę. Spędziliśmy miłe popołudnie na zabawie i ploteczkach z koleżankami. Żal nam tylko naszych klasowych alergików, którzy kichają, gdy tylko znajdą się w pobliżu traw. W drodze do domu byliśmy już trochę zmęczeni i jak to zwykle bywa podczas powrotów nie trzymaliśmy marszowego szyku. Żeby nas zmobilizować do szybszego „przemieszczania się”, pani zaopatrzyła się w dorodną pokrzywę. Zadziwiająco szybko dotarliśmy do domu. Zjedliśmy jeszcze przygotowane kanapki z serem i dwa bochenki chleba z dwoma pojemnikami nutelli!!! Nie ma wśród nas nikogo, komu nie dopisywałby apetyt, wilczy apetyt. Teraz jeszcze tylko zdamy relację rodzicom z minionego dnia, szybko i porządnie się wykąpiemy i do łóżek, bo jutro skoro świt wyprawa na Hel.



Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
5,195,019 unikalne wizyty