Styczeń 20 2019 06:39:58
Nawigacja
· Strona Główna
· Informacje o Szkole
· Historia Szkoły
· Kalendarz 2018/2019
· Patron Szkoły
· Dokumenty szkolne
· Dziennik elektroniczny
· COMENIUS 2013/2014
· Gimnazjum
· --------------------------
· Artykuły
· Linki
· Galeria
· --------------------------
· Szukaj
· --------------------------
· Samorząd szkolny
· SU "MALINKA"
· Klub Kraj-Turyst
· SKO
· Rekrutacja SP 2018/2019
· SK PCK
· Czujnik jakości powietrza
· Wolontariat
· Erasmus Plus
Aktualnie online
· Gości online: 1

· Użytkowników online: 0

· Łącznie użytkowników: 1,394
· Najnowszy użytkownik: ezovek
Zielone lekcje

DZIEŃ PIĄTY

Czy już mówiliśmy, że z dnia na dzień wstajemy później? Na dzisiejsze przedpołudnie zaplanowaliśmy wycieczkę do krainy dinozaurów w pobliskim Nowęcinie. Niestety, nocne opady deszczu i poranne zachmurzenie spowodowały, że musieliśmy zmienić plany. Stało się najgorsze, gorsze niż spacery – lekcja matmy!!! Na dodatek pani wykorzystała okazję, że kupiliśmy pocztówki i zrobiła nam powtórkę z pisania adresów i wakacyjnych pozdrowień. Ci z nas, którzy zaopatrzyli się w większą ilość kartek w tej chwili bardzo tego żałowali. Skoro pozdrowienia zostały napisane, nie pozostało nam nic innego, jak pójść na pocztę, kupić znaczki i wrzucić przesyłki do skrzynki. To było fajne doświadczenie, nie robiliśmy tego dotychczas. Ponieważ do obiadu pozostało jeszcze dużo czasu, zaczęliśmy wędrówkę uliczkami Łeby. Oglądaliśmy domki, niczym chatki Baby Jagi, malutkie ogródki – jednym słowem bajkowy świat. Dotarliśmy na skraj miasta, gdzie zaprowadziły nas ciekawie brzmiące reklamy największego w Polsce naturalnego labiryntu. Niestety, reklamy nie informowały o wysokiej cenie tej rozrywki. Ze spuszczonymi głowami wracaliśmy na obiad. Podczas naszego spaceru niebo wypogodziło się na tyle, że zaraz po obiedzie, zaopatrzeni w sprzęt wyruszyliśmy nad morze. Mogliśmy zamoczyć nogi, ale na krótko. Ponieważ nasze panie tak bardzo boją się o nasze zdrowie, że nie pozwalają nam jeszcze moczyć dłużej nóg, znaleźliśmy sposób, aby był „wilk syty i owca cała”. Nie wchodzimy do morza, za to kopiemy głębokie doły na mokrym piasku, w których szybko pojawia się woda. Grunt, to spryt. Nasze prace wykopaliskowe zostały jednak przerwane, ponieważ musieliśmy wracać na basen, który wcześniej zarezerwowaliśmy. Po basenie kąpiel, mycie włosów, fryzury, a wszystko po to, by pięknie wyglądać na dyskotece, zorganizowanej dla nas i kolegów z Knurowa. Zabawa zapowiadała się na początku rewelacyjnie, jednak po krótkim czasie okazało się, że nasi chłopcy nie potrafią stanąć na wysokości zadania. Nie dosyć, że niektórzy nawet nie weszli na parkiet, to Ci, którzy podrygiwali, nie poprosili dziewczyn do tańca!!! Na domiar złego, gdy dziewczyny przejęły inicjatywę, odmówili współpracy!!! Panowie, plama na honorze. Dziewczyny pozbawione złudzeń wróciły do swoich pokoi. Następny ruch należy do naszych panów. Oj, będą musieli się postarać, tym bardziej, że zostały nawiązane nowe znajomości z sąsiadami zza między.

Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
5,189,123 unikalne wizyty